Sklep z Miodem - Słoik Miodu

0 0,00 PLN

Nie masz produktów w koszyku.

 
 
  • Sprawdź dyfuzor zapachowy Yun Aroma!
  • Miód Wrzosowy idealny na zimę!

 

Poznaj nasz sklep internetowy z miodem
Miody z najlepszych pasiek dostępne online

Najnowsze wpisy na blogu

 

Trzeba przyznać, że niewiele produktów ma tak bogatą literaturę, jak miód. Ileż to legend krąży wokół pszczół i ich miodu. Jest lekarstwem na długowieczność, co mają potwierdzać nie tylko współcześni pszczelarze, ale wiele sławnych, historycznych postaci. Na przykład, według Hipokratesa, swoją ogromną żywotność i długowieczność zawdzięczał właśnie jadaniu i piciu miodu. Zresztą i Pitagoras, który do dziś męczy dzieci w szkole swoim „twierdzeniem” uważał, że siły i zdrowie zawdzięcza pszczołom i mio­dom. Czy rzeczywiście miód jest tak korzystny dla zdrowia? Czy to tylko legenda?

 

Jak powstaje miód?

Co jest surowcem koniecznym do powstania miodu? Tak zwany nektar, który produkują rośliny w specjalnych gruczołach, zwanych miodnikami lub nektarnikami. Te gruczoły, wbrew mniemaniu, nie zawsze mieszczą się w koronach kwiatowych roślin. Bywa, że są u nasady przylistków, na spodniej stronie liści, a także w ich wycięciach. Innym i to bogatym źródłem surowca do wyrobu miodu jest spadź.

 

Co łączy mód i spadź?

Każdy z nas nieraz na pewno spotkał się ze spadzią. Występuje ona na igłach i gałązkach jodeł, świerka oraz modrzewia, a z drzew liściastych powleka wierzchnią stronę liści dębu, leszczyny czy lipy. Takie liście lub igły są wówczas pokryte lśniącą, lepką, słodką, dość gęstą cieczą, niby ciasto - przeźroczystym lukrem. Ten niby-lukier wydalają głównie mszyce, a rzadziej - czerwce. Nakłuwają one za pomocą kłujek (czasem dwa razy dłuższych od nich samych) maleńkie, niewidoczne dla oka dziurki w liściach drzew i wysy­sają z nich sok. Sok ten składa się głównie z wody, ale ma i nieco cukru, ślady białka, a właśnie ono jest mszycom najbardziej potrzebne. Cukru nie lubią, nie przyswajają, tylko natychmiast po przerobieniu z enzymami wydalają go w formie słodkich, lepkich odchodów (ładniej zabrzmi wydzie­lin). Do tego jeszcze dołącza się odrobinka soku z liścia, który - można by powiedzieć - kapie po brodzie owadom i razem tworzy spadź.

Niby wszystko to zdaje się być ilością minimalną. Bo ile taka mszyca potrafi wydalić? Jest przecież mniejsza od ziarenka maku. Obliczono więc całą sprawę i to skrupulatnie. Otóż w ciągu doby jedna mszyca wy­dala 19 kropli, każdą o średnicy 1 mm. Co prawda, tylko wtedy, jeśli żeruje na liściach lipy, bo na klonie potrafi wytworzyć aż 48 kropli spadzi. Jedna mszyca to byłoby nic. Ale na każdym drzewie są ich miliony. A dzia­łalność gromady miewa skutki wprost nieobliczalne. Z jednej lipy np. mszyce potrafią wyprodukować ok. 25 kg spadzi w ciągu 2-3 tygodni. Podobnie wydajne są czerwce, które razem z mszyca­mi „doją” zwykle drzewa iglaste.

Mrówki też przepadają za spadzią i wprost hodują mszyce, aby mogły z nich pozyskiwać spadź. Zwykle zresztą wykorzystują więcej spadzi niż pszczoły. Badania Wallensteina wykazały, że w sprzyjają­cych warunkach klimatycznych mszyce występują masowo i wówczas pszczelarze mogą liczyć nawet na 50 kg miodu spadziowego z każdego ula ustawionego w lesie. Ale muszą to być tzw. lata spadziowe, które zdarzają się co kilka lat. I tak np., świerk „mioduje” co 2-3 lata, jodła - rzadziej, bo co 5-7 lat, a sosna w ogóle bardzo rzadko. Obliczono, że w „spadziowych latach” z 1 ha powierzchni lasu mszyce potrafią wytworzyć 400-700 kg spadzi, z czego pszczoły wykorzystują tylko 1-3%. Wallenstein wyliczył, że tam, gdzie są mrówki, miodu jest 1,4-raza więcej, niż w lasach, gdzie mrówek nie ma lub jest ich niewiele.

Miód spadziowy w wielu krajach jest dużo droższy od nektarowego. Uważa się, że ma więcej makro- i mikroelementów, a ponadto jeszcze dotąd niezbyt poznane składniki, dzięki którym wykazuje lepsze właści­wości lecznicze, m. in. w gruźlicy, przy przemianie materii, chorobach krążeniowych itp. Pszczoły bardzo chętnie przerabiają spadź na miód. Zresztą bywa, że prócz spadzi niewiele więcej mogą dla siebie znaleźć. A jak ten proces przeróbki przebiega - również przebadano skrupulatnie, o czym można przeczytać na naszym blogu Proces wytwarzania miodu spadziowego.

 

Wartość odżywcza miodu

Na czym polega rzeczywista wartość miodu? Na ten temat opinie są tak rozbieżne, że ... nie bardzo wiadomo co o tym wszystkim sądzić. Spójrzmy najpierw na tabelkę przedstawiającą, jakim warunkom po­winien odpowiadać miód pszczeli nektarowy i spadziowy, według norm polskich (Polska Norma Miód pszczeli PN-88/A-77626.).

 

 Składniki

  Zawartość (w %) w miodach

nektarowych

spadziowych

Woda

maksimum do

20

20

Cukry inwertowane

najmniej

70

60

Sacharoza (cukier złożony)

do

5

10

Dekstryny (skrobia rozpuszczalna)

 

Kwasowość

najwyżej

1—5°

1—5°

 

To jest norma ustalająca, jaki miód powinien być w sprzedaży. Ale — wiadomo — że skład miodu się wciąż zmienia, bo enzymy, kwasy i inne związki stale w nim działają. Zmienia się nawet jego wygląd, nie mówiąc już o tym, że nieomal każdy miód może być inny, zależnie od tego, z czego powstawał.

 

Najsławniejsze rodzaje miodów na świecie

Do takich należą m. in. miody tymiankowe, pochodzące z wzgórz w Grecji, gęsto porosłych tym aromatycznym zielem. Słońce tamtejsze wydobywa z kwiatów ponoć najwspanialszy nektar, a pszczoły z nie­słabnącym entuzjazmem zmieniają go w najlepszy miód świata. Zresztą w ogóle do najwonniejszych miodów w Europie należą powstałe na bazie nektarów, zbieranych z roślin wargowych, a więc właśnie takich, jak tymianek, macierzanką, lawenda, szałwia, mięta (u nas jest jej 13 gatunków i wiele mieszańców). W Hiszpanii do najwonniejszych należy miód z nektaru kwiatów poma­rańczy. Słodki i aromatyczny zapach ma też miód z kwiatów rozmarynu. Miód z Sawoi „zalatuje” jednak zapachem terpentyny. Miód kubański ma smak jałowca, a o miodzie z Sardynii mówi się, że jest gorzkawy. U nas za najlepszy uchodzi miód lipowy i rzepakowy. Miód gryczany i wrzosowy są chętnie używane do wypieków i przetworów, jak np. na pierniki, wino, miody pitne itp.

 

Do koloru, do wyboru

Wprawdzie zawsze w szklanym słoiku poznamy miód po jego barwie, ale wiemy też dobrze, że barwa ta może być najrozmaitsza. Od jasnej do niemal czarnej, od zielonawej do brunatnej i we wszystkich prawie odcie­niach żółci. Kolor miodu zależy od pochodzenia nektaru i spadzi. Miody spadziowe są na ogół ciemne, brunatne, ale i zielonożółte. Jasne miody żółtawe zwykle pochodzą Ze zbioru nektarów z kwiatów roślin łąkowych, krzewów owo­cowych, jak maliny, jeżyny itp., z drzew owocowych i z lip. Na przykład, miód z gorczycy jasnej, czyli białej, początkowo jest jasnożółty, potem kremowy, zimą ulega krystalizacji, smak ma pikantny i miły aromat. Warto wspomnieć, że gorczyca biała należy do tych nielicznych roślin, które nektar dla pszczół wydzielają wieczorem.

 

Czy miód jest zdrowy? Właściwości lecznicze miodu

Jak tu pogodzić przeciwników i zwolenników miodu takich jak Bendera i Jojrisz? Pierwszy twierdzi, że miód, tak jak cukier, dostarcza tylko „pustych” kalorii i nic więcej, a drugi z całą powagą omawia lecznicze właściwości tego produktu. Patrząc z punktu widzenia chemii czy — powiedzmy — składu chemicznego miodu, rzeczy­wiście trzeba wierzyć prof. Benderowi. Miód zawiera przede wszystkim cukry proste i jeśli zgodzić się z najnowszą teorią, że „cukier to trucizna dla organizmu”, powinno się po prostu zakazać jadania miodu.

Z drugiej strony prof. Jojrisz i setki tysięcy ludzi przed nim stwierdzało, że im miód „robił doskonale”. No cóż? Każdy żywieniowiec przyzna, że w pewnych warunkach nawet te słodkości są człowiekowi potrzebne. Na przykład, gdy męczy bezsenność, to łyżeczka miodu najczęściej przywraca sen. Gdy umysł jest zmęczony i człowiek zapomina najprostszych rzeczy, to łyżeczka miodu w szklance wody ożywia mózg i ... wszystko wraca do normy. Podobnie miód potrafi pomóc sercu i krą­żeniu.

Najbogatsze w rutynę, czyli w witaminę P są kwiaty gryki. Witamina P to nazwa 11 substancji witaminowych, z których najbardziej znana jest właśnie rutyna. A ta nie tylko pomaga w przyswajaniu witaminy C, ale reguluje przepuszczalność ścianek włosowatych naczyń krwionośnych, a tym samym przeciwdziała miażdżycy. Nawet dzięki temu zyskała sobie miano „witaminy młodości”. I otóż właśnie w miodzie gryczanym wystę­puje ona w stosunkowo sporej ilości. Może to jej zawdzięcza miód opinię „przedłużacza” życia?

Miód jest łatwo strawny. Czas jego strawienia i przyswojenia trwa mniej niż 2 godz. (na strawienie szynki potrzeba 4 godz.). Samą zaś glukozę wchłania się omal natychmiast, bo nie wymaga żadnej „przeróbki”. Stąd tak szybkie działanie miodu na zmęczony mózg, serce itd.

 

Miód w kosmetyce

Źródła dawne i obecne podają, że miód należy do świetnych środków kosmetycznych. I u nas jest bardzo stara piosenka, która stwierdza, że: „... smarowała buzię miodem, żeby miała słodką...”. Wystarczy też sięgnąć do starożytności, żeby się dowiedzieć tego samego. Już ponoć 5 tysięcy lat przed naszą erą w Mezopotamii pięknotki „smarowały buzię miodem”. Słynna z urody Poppea, żona Nerona nie tylko kąpała się w mleku oślic, których 100 sztuk dostarczało codziennie mleka dla cesarzowej, ale i twarz smarowała maseczką z miodu zmieszanego z tymże mlekiem.

Słynna z urody pani du Barry, metresa króla Francji, Ludwika XV, również używała miodu do pielęgnacji urody, a w ślad za nią bardzo wiele innych ówczesnych dam sięgało do tego „archaicznego” kosmetyku. A my dziś nie sięgamy? Nawet nasza Pollena, nie tylko paryskie instytuty piękności, produkuje i poleca najróżniejsze kremy na bazie miodu lub wprost „miodowe”. Słynne z pięknych rączek Japonki ponoć przez całe nieomal życie używają do pielęgnacji rąk mikstury z olejku wyciskanego z migdałów słodkich i gorzkich lub z jąder pestek brzoskwiń, który to olejek uciera się z miodem i żółtkiem jaja i wciera w skórę dłoni. Chinki przygotowują ten krem nieco inaczej. Biorą rozgniecione na miazgę pestki pomarańczy i ucierają je z miodem. Taki krem rozjaśnia cerę, przeciwdziała pryszczom i innym skazom skóry. A na ręce przygotowują smarowidło z rozmiażdżonych „migdałów” brzoskwiń i moreli z dodatkiem miodu. Tak pielęgnowane rączki są ponoć wprost nieprawdopodobnie jasne, gładkie, jedwabiste, miękkie...

W Ameryce Środkowej piękne Kreolki całe ciało nacierają płynem z wy­ciągów różnych korzeni, zmieszanych z miodem i wodą. Nie tylko dodaje to urody, ale działa podniecająco i rozweselająco. Egipcjanki lubią żuć rodzaj cukiereczków z miodu i korzeni, aby przy pocałunku mieć miły oddech. Dbające o siebie żony pszczelarzy nieraz używają miodu jako kosmetyku. Świeżym, prosto z plastrów, smarują twarz i szyję, zmywając tę cieniutką warstwę słodyczy dopiero po 15 minutach. Doświadczone twierdzą jednak, że może skuteczniejsza od miodu jest maść propolisowa. Starożytni Grecy używali też miodu do utrwalania barw pięknych tkanin, którymi zdobiły się kobiety, układając je w rodzaj drapowanych na ciele tunik.

Źródło: Irena Gumowska, "Pszczoły i ludzie", Warszawa, Wydawnictwo Watra, 1986